- Uśmiechnij się Griszyn, będą robić zdjęcie - woła do kierowcy ciężarówki, wyjeżdżającej z leśnej zony, naczelnik kolonii karnej w Jercewie. Griszyn jest więźniem jednego z dwu działających jeszcze w Jercewie zakładów karnych. Dostał dziesięć lat za zabójstwo. Sprawuje się dobrze i wychodzi czasami na przepustki. Zresztą jest kilka godzin dziennie na wolności, bo sam wozi drzewo z lasu do składu przy bocznicy kolejowej, odległej o jedenaście kilometrów.

W lesie kilkunastu jego więziennych towarzyszy zwala drzewa z samochodu. Są to topole i brzozy. Wyrosły na miejscu sosnowego lasu wyrąbanego kilka dziesiątek lat temu przez pierwszych drwali. Byli nimi wygłodzeni, półżywi i obdarci więźniowie GUŁagu. Jednym z nich był Gustaw Herling-Grudziński, który nazwał to miejsce "Innym światem". W jercewskim łagrze spędził prawie dwa lata. Tutaj pracował, głodował, chorował na cyngę, był oblepiony cieknącymi wrzodami. Tutaj starał się znaleźć bratnią duszę, oferując swą miłość młodej Polce, córce oficera z Małodeczna, przybyłej w styczniu 1941 roku. Ona wybrała jednak los obozowej dziwki, walczącej o przeżycie za każdą cenę. Nie była wyjątkiem.

Dzisiejsze Jercewo to także inny świat. Jest dziwacznym skansenem GUŁagu, w którym tętnią jeszcze resztki życia. Natykamy się tu wciąż na wieże strażnicze, kilometry drewnianych ogrodzeń, oplecionych drutem kolczastym, dziesiątki rozpadających się baraków. Niewiele się one różnią od baraków dzisiejszych więźniów. Ostatnia rozpadła się baza. W czasach Grudzińskiego był to punkt przeładunku żywności, gdzie pisarz jakiś czas pracował. Jeszcze nie tak dawno miejsce to uchodziło za oazę dobrobytu, gdyż składowano tu tzw. towary deficytowe. Ordery przodownikom pracy wręczał kosmonauta Piotr Zudow.



Na dobrą sprawę Jercewo powinno zniknąć z powierzchni ziemi już dawno. Agonię czterotysięcznego pasiołka przedłuża kolonia karna, spadkobierczyni GUŁagu, która daje zatrudnienie większości mieszkańców. Etat w tutejszych warunkach rzadko kojarzy się jednak z pensją, źródłem dochodu. Zatrudnienie to ułuda, że człowiek nie został już całkiem sam, porzucony przez wszechpotężny niegdyś aparat państwowy na pastwę północnych mrozów i wiatrów.

Nie widać już dzisiaj w Jercewie śpieszących do wyrębu obdartych więźniów. Obecni więźniowie przewożeni są do lasu samochodami, są odpowiednio ubrani, nawet na mróz sięgający czasami czterdziestu stopni. Ich racje żywnościowe składają się wprawdzie z 500 gramów chleba dziennie - jak za czasów GUŁagu - ale, w przeciwieństwie do swych poprzedników, dostają jeszcze nieco mięsa, ryb i warzyw. Nie skarżą się na wyżywienie. Wiedzą, że powodzi im się lepiej niż wielu członkom więziennego personelu, którzy mroźną nocą, przy rozpalonych ogniskach, stoją w kolejce po chleb, otrzymywany w zamian za pensje.

10 zdań, które pomogą Ci zatrzymać chłopaka przy sobie!                               
trajkotki.pl                                                    
                                                                                                   
strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 - 


  Dowiedz się więcej
1  Ocalić życie to jeszcze nie wszystko – omów przykłady postaw heroicznych w Innym świecie - plan wypracowania
2  Artyzm Innego świata
3  Geneza „Innego świata” Gustawa Herlinga-Grudzińskiego



Komentarze
artykuł / utwór: Inny świat (reportaż z Jercewa)




    Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)


    Imię:
    E-mail:
    Tytuł:
    Komentarz:
     





    Tagi: