Jercewo po latach (fragmenty reportażu Dziennik północny)
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Dasza S. z domu-muzeum Szałamowa w Wołogdzie objaśniła mi, jak dotrzeć ze stacji w Jercewie do gościnicy (w niej zazwyczaj nocują konwoje...), aby zrazu nie podpaść. Po wyjściu z pociągu postawiliśmy więc kołnierze, twarze skryliśmy w szalikach, czapy na oczy i pewnym krokiem wprost przed siebie, potem na prawo po głównej ulicy posiołka. Było minus trzydzieści parę, nad każdym domem snop dymu, niebo iskrzaste, księżyc na czubkach brzóz, w ich kępie coś czernieje, czyżby pomnik, nie, to nie pomnik, a bałwan śniegowy (ze szlifami!), śnieg poskrzypuje, pacan w uszance zjeżdża na tyłku ze śnieżnej górki i czasem nas mija człowiek zakutany jak tłumok, z pustym obłoczkiem pary z ust. Niczym z komiksu o niemych.

Gościnica dla konwojów przypomniała mi schroniska w Beskidach lub Tatrach z lat sześćdziesiątych... Ciepło, zapach dymu z drew, paru mużyków smaży jaja na prymusie w kuchni, w recepcji babula - ledwie widzi... Weronika daje jej swój paszport i moją akredydację (stoję z boku, twarzą w szalu), babula nie pojmuje, co oznacza: inostrannyj korrespondient, w moim imieniu nie rozróżnia płci? W końcu wpisuje nas do księgi meldunkowej jako dwie korespondentki z Moskwy i daje nam dwa najlepsze pokoje, połączone wewnętrznymi drzwiami.

Mamy więc przed sobą całą noc, rano mogą nas stąd wyprosić. Po rozpaleniu w piecach (pali się od korytarza), kiedy ogień zabuzował, wychodzimy z gościnicy w stronę zony, którą widać w łunach reflektorów. Po kilkudziesięciu metrach raptem po obu stronach wyrastają z ciemności drewniane zabory z "kogutami" na rogach. Reflektory z "kogutów" raz za razem omiatają zonę "długimi nożami świateł". Idziemy wąskim korytarzem między dwiema ścianami z desek o wysokości - bo ja wiem - czterech, pięciu metrów i z kłębami drutu kolczastego po wierzchu. Można powiedzieć, że przeniknęliśmy z posiołka do zony - jak z jawy do snu - niezauważalnie.

Dopiero nazajutrz wyjaśniło się, że w nocy szliśmy ulicą rozdzielającą zonę mieszkalną od zony pracy. Ulicą tą mają prawo chodzić wolni mieszkańcy posiołka, chociaż de facto to obszary jercewskiego łagru. Zresztą, granica pomiędzy posiołkiem a zoną to rzecz w Jercewie nader umowna, o czym też mieliśmy się przekonać nazajutrz. Lecz na razie jest noc. Zza zakrętu wychodzi patrol, wprost na nas: trzech byków w szynelach i papachach z automatami i psami. Śnieg skrzypi, ślisko, pośliznąłem się. Przeszli.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 - 


  Dowiedz się więcej
1  Problematyka moralna „Innego świata”
2  Inny świat - cytaty
3  Ważne miejsca i instytucje obozu



Komentarze
artykuł / utwór: Jercewo po latach (fragmenty reportażu Dziennik północny)







    Tagi: